Planowane zmiany to m.in. zlikwidowanie urlopu na żądanie i możliwość wykorzystania zaległego urlopu do końca I kwartału następnego roku.

Komisja Kodyfikacyjna Prawa Pracy powołana przez minister Elżbietę Rafalską wciąż prowadzi prace nad istotnymi zmianami w Kodeksie pracy, które miałyby wejść w życie od początku 2019 roku. Wiele dotychczasowych propozycji wzbudziło już spore kontrowersje oraz protesty ze strony pracodawców i związków zawodowych.

Ostatnio przekazano informację, że nowelizacja Kodeksu pracy będzie wprowadzana etapowo, a w pierwszej kolejności zmiany dotkną kwestii urlopów.

Po pierwsze, każdemu pracownikowi, bez względu na staż pracy, miałoby przysługiwać 26 dni urlopu, a nie jak do tej pory 20 dni urlopu dla osób o stażu pracy poniżej 10 lat i 26 dni powyżej tego okresu.

Po wtóre, urlop musiałby być wykorzystany do końca roku, w którym nabyło się do niego prawo, poza wyjątkowymi sytuacjami, gdy zaległy urlop będzie można wykorzystać w następnym roku, ale tylko do końca I kwartału. W przeciwnym razie niewykorzystany urlop przepadnie.

Proponuje się również istotną modyfikację w zakresie urlopu na żądanie, która jeśli by weszła, oznaczałaby w rzeczywistości zlikwidowanie tego prawa. Aktualnie pracownik może wykorzystać 4 dni urlopu na żądanie w ciągu roku kalendarzowego, przy czym swoją nieobecność w pracy pracownik musi zgłosić najpóźniej do chwili, w której rozpoczynałby pracę w danym dniu, w którym zamierza skorzystać z urlopu na żądanie. Zmiana polegałaby natomiast na tym, że pracownik musiałby zgłosić fakt swojej nieobecności najpóźniej na 24 godziny przed rozpoczęciem pracy, co jak nietrudni się domyślić, całkowicie rozmija się z ideą urlopu na żądanie.

Wydaje się jednak, iż nie ma szans, aby planowane zmiany w przepisach prawa pracy faktycznie weszły w życie, bowiem już na Forum Ekonomicznym w Krynicy-Zdroju wiceminister Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej Stanisław Szwed wypowiedział się, że w jego ocenie nowy Kodeks pracy jest potrzebny, ale nie ma szans, aby w tej kadencji Sejmu rozpocząć pracę nad przepisami.

Sandra Grzywocz-Nowak – adwokat