Grozi nam gwałtowny wzrost napięcia na rynku surowców energetycznych. Stany Zjednoczone chcą ograniczenia eksportu irańskiej ropy do zera. W odpowiedzi Teheran wysyła sygnały o możliwości blokady cieśniny Ormuz. Gdyby tak się stało, ceny ropy mogą natychmiast skoczyć o kilkadziesiąt procent.

Amerykańskie Święto Niepodległości zostało wykorzystane przez prezydenta Donalda Trumpa do kolejnej próby wpłynięcia na ceny ropy naftowej. Zasugerował on na Twitterze, że sojusznicy USA skupieni w kartelu OPEC niewiele robią, by obniżyć ceny, a Stany Zjednoczone zapewniają im bezpieczeństwo. „OBNIŻCIE CENY TERAZ” – napisał na koniec Trump.

Ta informacja teoretycznie powinna wywołać spadki cen, ale rynek jest świadomy, że ceny ropy zależą nie tylko od stosunkowo niewielkich zmian podaży ze strony Arabii Saudyjskiej czy Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Dodatkowo USA prowadzi kampanię ograniczenia wydobycia przez Iran lub nawet całkowitego wyeliminowania z rynku irańskiej ropy. Cytowany przez „The Wall Street Journal” Brain Hook, dyrektor ds. planowania polityki w Departamencie Stanu potwierdził, że celem Ameryki jest redukcja irańskich przychodów z ropy do zera.

Olbrzymie zagrożenie dla podaży ropy

Chociaż wydaje się, że Iran ma niewielkie pole manewru i musi się pogodzić z sankcjami, to jednak faktycznie może poważnie zaburzyć eksport tego surowca z innych krajów. Kluczowa w tym kontekście jest cieśnina Ormuz.

Przez ten przesmyk łączący Zatokę Perską z Omańską przepływa 18,5 miliona baryłek ropy dziennie (b/d) – według danych Amerykańskiej Agencji Energetycznej z 2016 r. To prawie 20 proc. globalnej produkcji ropy. Warto pamiętać, że już problemy z podażą w granicach 1-2 proc. często wywołują bardzo poważne zmiany cen.

Na wtorkowej konferencji prasowej w szwajcarskim Bernie prezydent Iranu był pytany, czy rozważana jest blokada cieśniny. Hassan Rouhani stwierdził dość dyplomatycznie: „błędne jest myślenie, że wszyscy producenci będą mogli eksportować ropę, a Iran będzie jedynym krajem, który nie będzie mógł eksportować”.

Zdecydowanie bardziej konfrontacyjny był komentarz zastępcy bazy sił Rewolucyjnych Sarollah w Teheranie. Esmaeil Kowsari, według depeszy Bloomberg powołującej się na irańskie media, powiedział, że jeżeli eksport irańskiej ropy zostanie wstrzymany, to „Iran nie pozwoli, by ropa była eksportowana przez cieśninę Ormuz” przez inne kraje.

Wzrosty na poziomie kilkudziesięciu procent?

Dyskusja o wąskim gardle dla rynku ropy naftowej związanej z cieśniną Ormuz trwa od lat. Ostatni raz kwestia ta była szeroko podnoszona w latach 2011-2012, gdy Iran został objęty sankcjami (raport na ten temat łącznie ze skutkami militarnymi został przedstawiony przez Congressional Research Service „Iran’s Threat to the Strait of Hormuz”).

Jaka więc może być reakcja rynku na te wydarzenia? Większość ropy z Zatoki Perskiej płynie do Azji (gaz z Kataru do Europy), więc to te kraje najszybciej mogłyby odczuć braki surowca. Niewielka jest także możliwość ominięcia blokady (według EIA ropociągi mogą przekierować ledwie 4 mln b/d z 18,5 transportowanych drogą morską).

Analiza Congressional Research Service zwraca uwagę, że wpływ na rynek jest także uzależniony od bieżącej siły popytu, zapasów oraz możliwości zwiększenia produkcji w innych roponośnych regionach. Obecnie jednak zapasy od miesięcy spadają (są poniżej 5-letniej średniej), popyt solidnie rośnie, a produkcja jest nie tylko zagrożona w Zatoce Perskiej, ale również w Wenezueli czy Libii. Biorąc pod uwagę fakt napiętej sytuacji na rynku ropy, wzrosty byłyby pokaźnie i prawdopodobnie osiągnęłyby kilkadziesiąt procent, jeżeli nie zostałaby szybko uwolnione strategiczne zapasy ropy naftowej i paliw w głównych gospodarkach świata.

Historyczne rekordy cen paliw na polskich stacjach?

Bez poważniejszych zaburzeń z cieśniny Ormuz ceny podstawowych paliw w najbliższych tygodniach powinny się kształtować kilka bądź kilkanaście groszy powyżej granicy 5 zł/litr. Gdyby jednak doszło do blokady eksportu drogą morską z Zatoki Perskiej, wtedy moglibyśmy zobaczyć nawet nowe historyczne rekordy cen diesla czy benzyny bezołowiowej.

W przypadku szoku naftowego powiązanego z działaniami militarnymi wzrost cen ropy może być praktycznie dowolny. Jednak już o ok. 30 proc. wyższa cena ropy przełożyłaby się prawdopodobnie o podniesienie się średniej ceny paliw do 6 zł/litr, a to oznaczałoby rekordy wszech czasów na polskich stacjach.

Marcin Lipka – główny analityk

Kantor wymiany walut on-line Zielona Góra

www.cinkciarz.pl