To kontynuacja protestu, który trwa od połowy grudnia 2018 r. i dotyczy niezadowolenia z zarobków w oświacie. Nauczyciele wzorują się na zakończonej sukcesem akcji policjantów.

Jak podaje Głos Nauczycielski, z powodu braku nauczycieli największą liczbę placówek oświatowych zamknięto w województwie łódzkim (28 placówek). W samej Łodzi to aż 14 przedszkoli, szkół i placówek. W akcję zaangażowały się także inne województwa. W Morągu (woj. warmińsko-mazurskie) na zwolnieniach przebywa 214 osób. W Nidzicy przestały pracować dwa przedszkola, a pozostałych placówkach oświatowych większość nauczycieli również jest na L4. W dwóch z poznańskich liceów, efektem protestu było odwołanie próbnego egzaminu maturalnego.

Chociaż przed świętami prezes ZNP Sławomir Broniarz namawiał nauczycieli do zadbania o swoje zdrowie i popiera protest, zaznacza, że Związek Nauczycielstwa Polskiego nie jest organizatorem ani koordynatorem akcji „dbam o zdrowie”, podczas której nauczyciele masowo korzystają ze zwolnień lekarskich.

Związki zawodowe postulują o wzrost pensji nauczycieli oraz pracowników administracji i obsługi o 1.000 zł miesięcznie od 1 stycznia 2019 roku.

Akcja nauczycieli jest formą protestu przeciwko niskim zarobkom nauczycieli. Jej zwolennicy nie ukrywają, że brali przykład z akcji protestacyjnej policjantów, która miała miejsce w listopadzie ubiegłego roku i również opierała się na masowych zwolnieniach lekarskich, paraliżujących pracę policji.

Agata Pąchalska